ten film był 100 razy lepszy i zadowoliłby fanów starej trylogii gdyby ostatnia walka wyglądała tak:
Rey i Ben zostają oczywiście zmiażdżeni przez Palpatina (ale nie zabici), ten wysysa z nich energię, odmładza się i staje się dzięki temu duużo potężniejszy (i wyjawia że to był jego plan, żeby wchłonąć esencję Rey i Bena oraz wykorzystać energię ich więzi która jak mówił bardzo rzadko się zdarza) i gdy ten zaczyna rozpierdalać flotę, wtedy wchodzi dramatyczna scena w której widzimy jak paru bohaterów ginie i gdy wydaję się że Sidious wygra (wiem, tani i nudny chwyt) wtedy przerywa atak bo pojawia się Anakin (i przyjmuje cielesną formę bo to Wybraniec i może), następuje jakiś dialog, za Anakinem pojawiają się duchy wszystkich znanych Jedi a za Palpatinem duchy Sithów (i tworzą krąg) no i zaczyna się długi pojedynek między Anakinem i Sidiousem (z rozmachem jakiego nie widzieliśmy) i w końcu Anakin go pokonuje po czym kieruje swój wzrok w stronę duchów Sithów i ich też rozpierdala czyli przepowiednia się wypełnia, Anakin niszczy całe zło i przywraca równowagę mocy, potem leczy Rey i Bena, nagle słychać głos Padme z zaświatów i Anakin stwierdza że odchodzi do niej, wtedy rozpływa się w powietrzu, mamy więc żywą Rey i Bena i razem zakładają nowy zakon uczący równowagi (a nie samej jasnej albo ciemnej strony)

Może trochę za bardzo popłynąłem ale jakby ten film tak się zakończył to darowałbym wszystkie poprzednie grzechy nowej trylogii i serio kupił to jako zakończenie Sagi Skywalkerów
#starwars #film