Tak oddam sprawiedliwość i hołd Szturmowcom, bo robi się ich na potrzeby fabuły pierdołami. W rzeczywistości tacy nie byli, gdyby w New Hope nasi bohaterowie natknęliby się na Szturmowców takimi jacy byli, film szybko by się skończył xD

Pierwsze – ich hełmy były kiepskie, konkretnie wizjery. Kapitan Rex w serialu animowanym Rebels, gdy pomagał bohaterom i razem z swoim oddziałem przebrał się w zbroje szturmowców, narzekał na widoczność. Nie dziwił się, że ciężko z tego strzelać, jak ledwo co widać. Zwróćcie uwagę na wizjery – są małe. Dla porównania Scout trooperzy, Ci którzy siedzieli na ścigaczach w ostatni odcinku Mandaloriana, mieli je duże. Dlatego też byli dobrymi strzelcami i pełnili rolę strzelców wyborowych/snajperów.
Drugie – zbroje Szturmowców. Fajny patent. Dopiero ciężkie blastery mogły przebić ten pancerz, toteż postrzał który widzimy najczęściej kończy się w następujący sposób: pancerz pochłania wiązkę, topiąc się. Żołnierz traci przytomność w wyniku wstrząsu, doznaje oparzeń. Po krótkiej rekonwalescencji, wraca do służby.
Trzy – szkolenie. Szturmowcy byli najlepszymi żołnierzami Imperium, a przecież oprócz Korpusu, Imperium miało.. regularną armię. Latała w zwykłych mundurach oraz hełmach, które widzieliśmy np. u załogi AT-ST na Endorze. Bywało, że zakładali kamizelki ochronne. Generalnie, nie byli najlepsi. Szturmowcy byli szkoleni w różnych warunkach, a Carida była do tego idealna. To tacy trochę Marines. Szturmem, od osłony do osłony, rozjebać wroga. W dodatku, byli silnie indoktrynowani na szkoleniu.
Trochę ubolewam, że pokazują ich jako idących na pałę, choć w rzeczywistości przeskakiwali z osłony do osłony, np. podczas zdobywania bazy Echo na Hoth, gdzie Szturmowcy idą do przodu, ale od osłony do osłony.
#starwars