STAR WARS
KNIGHTS OF THE OLD REPUBLIC II
THE SITH LORDS

kontynuacja wpisu, część pierwsza tutaj: Kotor2 – 1

2/2

Uwaga – cały wpis z wyjątkiem części o modach to SPOJLERY, również zdjęcia załączone do wpisu

A teraz czas na krótką podróż, czyli co mi się podobało i co mi się nie podobało w lokacjach i postaciach w grze.

[SPOJLERY – ON]

*

*

*
Zaczynamy na Ebon Hawk! Wait, ta nazwa brzmi znajomo. Jup, to statek z jedynki. Mam nadzieję, że lubicie lokacje i assety z poprzedniej części, bo tych jest w tej grze sporo. Samiutki początek gry to w zasadzie tutorial. Podoba mi się on z dwóch powodów. Po pierwsze i najważniejsze – można go w całości pominąć. Po drugie – mamy od razu okazję kierować naszym dobrym znajomym T3-M4! Możecie go ledwie pamiętać z Kotora 1, gdzie otwierał nam bazę Sith na Taris, na czym jego rola się kończyła. Cóż, w Kotorze 2 w samym samouczku ma więcej do powiedzenia i zdziałania, niż w całej poprzedniej grze. Nie żartuję. Twórcy włożyli tutaj mnóstwo pracy i musze przyznać, że zrobili dobrą robotę. Lubię tego droida. Sporo gada na wiele tematów, a wraz z Attonem ma wiele pełnych humoru sytuacji. Można go też ulepszać, jeżeli ma się odpowiednie do tego umiejętności i poziom zaufania. Generalnie to nasz dobry, metalowy kumpel. Albo cel naszych żartów i docinek przez całą podróż ¯_(ツ)_/¯

View post on imgur.com

Następnie nasza postać ląduje na Peragus. Lokacja ta budzi skrajne emocje. Jak za pierwszym razem przechodziłem grę dawno, dawno temu, to ją uwielbiałem. Ma w sobie zagadkę, atmosferę niepokoju, pierwsze spotkanie z wrogiem, widać, że ktoś tu miał ciekawy pomysł. Świetnie wyszło przedstawienie wydarzeń z przeszłości w postaci hologramów zapisków ludzi ze stacji, kiedy jeszcze oni żyli. Jednak wraz z kolejnymi przejściami mój entuzjazm mocno osłabł i uwidoczniło się mnóstwo wad związanych z tym miejscem. Przede wszystkim jest to obowiązkowy przystanek, gdzie musimy chodzić od jednego miejsca do drugiego w określonej kolejności, a towarzyszą nam tylko 3 postacie, w dodatku często podróżujemy tylko z jedną z nich. Nie zrozumcie mnie źle – kiedy wchodzi się na statek Republiki z Kreią i Attonem, to od razu gra nabiera dynamiki poprzez interakcję naszej trójki. Ale przy ponownym przejściu wiemy, że jak tylko ta lokacja się skończy, to czekają nas kolejni towarzysze, npc, lokacje pełne ludzi, a nawet w pewnym momencie swoboda podróżowania po planetach. Tajemnica Peraguza jest nam też znana, zatem nie wywołuje takich emocji.

View post on imgur.com

Wejście Darth Siona jest kapitalne i nigdy mi się nie nudzi. „I came for the Jedi” – tylko to na początku słyszymy my i tylko to usłyszały jego ofiary. I jest to świetne! Bo dlaczego niby Sith miałby się tłumaczyć przed kimś, rzucać się, czy też grozić, paplać… oh wait, Darth „muahahaha” Malak tak robił w Kotorze 1. Tutaj na szczęście jest z tym o wiele lepiej. Znaczące jest też to, że rozmawia on tylko z jedną osobą – Kreią. Jak się okaże, jest to jego dawny mistrz. Nic zatem dziwnego, że to z nią zamienił kilka słów. Inni są dla niego nikim. Porozmawiamy sobie o nim jeszcze później, a teraz uciekamy stąd w dalszą podróż.

Docieramy szczęśliwie na Telos. Kiedyś uwielbiałem to miejsce, bo generalnie lubię klimaty stacji kosmicznej. Teraz jest w sumie ok, ale wygląd chyba niezupełnie im wyszedł. Wszystko jest małe, a na zewnątrz wygląda trochę jak połączone ze sobą pudła. Tuż po przylocie kradną nasz statek z T3-M4 na pokładzie, zatem możemy przyjrzeć się nieco bliżej towarzyszom. O Krei jeszcze sobie porozmawiamy. Atton – ten typ postaci ciężko nie lubić, nasz awanturnik i śmieszek w drużynie z mrocznym sekretem. Jest dużo ciekawszy niż płaczek Carth „jeszcze ci nie ufam” Onasi. Zresztą warto zauważyć, że on i Kreia dokuczają sobie (raczej Kreia czepia się Attona) przez całą grę. To też spora różnica względem poprzedniczki, gdzie Carth i Bastila mieli sporo pełnych szacunsku wobec siebie interakcji do końca Taris, a później to mocno ucichło. Telos jest nieco przedłużeniem samouczka. Są tu wyraźnie dwa stronnictwa i z jednym z nich trzeba się zmówić. W końcu w poszukiwaniu naszego statku lądujemy na powierzchni planety. Tam poznajemy Bao-Dura, naszego protegowanego z czasów wojny. Często pisze się, że twórcy nie mieli na niego pomysłu, czy zapomnieli o nim napisać w późniejszej fazie gry. Cóż, co do tego ostatniego można odnieść takie wrażenie, bo wyraźnie nam cichnie. Jednak i tak jest on bardziej aktywny w Kotorze 2, niż większość członków drużyny w Kotorze 1. Ba, ma on interakcje z wieloma towarzyszami, czasem nawet spięcia jak w przypadku Mandalore’a, można z niego zrobić też Jedi, jak z Attona, Handmaiden/Disciple i Miry. To jest w sumie ciekawa sprawa – generalnie w drużynie mamy 2 osoby władające od razu mocą – Kreia i Visas. To mniej niż w Kotorze 1, gdzie mamy Bastilę, Jolee i Juhani (choć ją lepiej zabić). ALE – możemy wytrenować we władaniu mocą aż 4 osoby, co daje nam łącznie 6 osób władających mocą w Kotorze 2 na 10 osób. Sporo. Anyway – Telos jest planetą zniszczoną wojną i projekt jej odbudowy jest ważny dla Republiki. Można w pewnym momencie nawet zobaczyć granicę, gdzie jest część odbudowana odgrodzona od martwej części. To ładna panorama. Niestety Obsidian mniej przyłożył się do stworzenie poczucia głębi lokacji, BioWare jest mistrzem w tej dziedzinie i w Kotorze 1 zrobiono to lepiej. W końcu po paru perypetiach rozbijamy się w innej części planety (naszym pilotem jest Atton, zatem nie dziwota), gdzie trafiamy na coś w rodzaju enklawy dla Jedi. Tam jest Ebon Hawk i T3-M4. Tam jest też Atris. Scorchy napisał, że konfrontacja z nią zamyka pierwszy etap gry i twórcy mieli jaja ze stali, że zamiast bossa odbywa się to na zasadzie dialogu i wymiany zdań. Atris była jednym z mistrzów Jedi, którzy nas wyrzucili. Widać w tej konfrontacji, że obie strony miały swoje racje, to nie jest jednostronne przedstawienie, wybór sprzed lat był trudny i siedział w nich długo, pomimo przekonania o swojej racji, są też emocje, zwątpienia, zawahania i żal, ostatni Jedi (?) stoją naprzeciw siebie w krytycznym dniu. Historia ta nie tylko służy fabule Kotora 2 ale też wprowadza głębie w Kotora 1, to już nie jest tak, że ci „źli” poszli za Revanem i Malakiem, a ci „dobrzy” zostali. Widać teraz, że dobre pobudki mogły być po obu stronach, że był jeszcze ten, który chciał działać, ale nie przeszedł na ciemną stronę, został za to ukarany, okrutnie, a jego wina wcale nie była oczywista w świetle zaistniałych wydarzeń. Tą osobą jest nasza postać. I czy przynosi ona ze sobą żal, tłumaczenie swoich akcji, czy nienawiść i chęć zemsty – to zależy od nas. Można wykazywać współczucie wobec ofiar, można potępiać pasywną postawę (Kreia i grób Sitha na Korriban – wspomina, że pasywna postawa to już porażka, to stało się koniec końców z Atris), można wreszcie łaknąc zemsty i pójść full-sith-retard. Jeszcze jedna sprawa – część osób twierdzi, że zdrada Atris to twist fabularny. Errr, nope. Łatwo zauważyć, że Atris w swojej komnacie medytacyjnej ma czerwone trójkąty. Czerwień to kolor Sith. Ponadto później w scence na Ravengerze pojawiają się podobne trójkąty. Zauważyłem to już przy pierwszym przejściu gry i wiedziałem, że nie można jej ufać. Ok, wynosimy się z tej dziury i lecimy na jedną z czterech głównych planet!

View post on imgur.com

Lądujemy sobie na Nar-Shadaa… Handmaiden?! Jeżeli nasza postać jest mężczyzną, to ona dołącza do naszej drużyny. VA do niej użyczył nie kto inny, jak sama Grey DeLisle, znana choćby z roli Jeanette i Therese z Bloodlines. Sama postać przybliża nam nieco wiedzę o Echani, można z nią trenować i tym samym poprawić nasze relacje z nią. Jeżeli jesteśmy dość wnikliwi, to dojdzie do nas jasna sugestia, że Kreia jest jej matką. To jest piękne w tej grze, że wiele rzeczy jest ze sobą powiązane – przeszłość Krei, Handmaiden, Atton, który też jest Echani, wątki konsekwencji swoich czynów z przeszłości, wygnanie, odosobnienie, zdrada – wszystko się łączy ze sobą, jeżeli tylko jesteśmy skorzy do podążania za historią w skupieniu. Anyway – Handmaiden lubię jako postać i jako Jedi Defender, którym się może stać. Nar-Shadaa jest często pierwszą wybieraną planetą, ale wcale nie musi nią być. Jak niedawno przechodziłem grę kobietą po ciemnej stronie mocy, to chciałem szybko zdobyć miecz świetlny i HK-47. Najpierw udałem się zatem na krótko na Dantooine (do ruiny siedziby Jedi) i powróciłem na Telos, dzięki czemu miałem oba szybko. Kiedy zaś grałem po jasnej stronie, to chciałem jak najszybciej wytrenować wszystkich na Jedi i wystarczyło mi do tego 1.5 planety – Nar-Shadaa i pierwsza część Onderonu. Zdobyłem też 4 miecze świetlne. Ok, koniec dygresji.

Na Nar-Shadaa spędza się sporo czasu. Moim zdaniem Obsidian nie zdołał uchwycić atmosfery tej planety zbyt dobrze. Owszem, są miejsca, gdzie to lepiej widać, jak w barach, czy w miejscu schronienia dla uchodźców, ale centrum lokacji wygląda to naprawdę blado. Questów jest mnóstwo. Główny koncentruje się wokół nagrody za naszą głowę nałożonej przez Exchange. Końcówka jest całkiem fajna, ponieważ trzeba wybrać dwóch członków drużyny, którzy będą ratować nasz tyłek. W końcu dołączają do nas: G0-T0 i jedno z dwójki łowców głów – Mira/Hanharr. G0-T0 jest chyba najbardziej niedocenianym członkiem załogi. Dialog z nim jest naprawdę interesujący, ponieważ mamy możliwość poznania zdania… robota, który nie mógł wykonać zadania dla Republiki w sposób legalny, zatem znalazł nielegalną drogę (trzeba się też podpytać się T3-M4 o kwestię floty tankowców). Wpisuje się on idealnie w czas, w jakim toczy się gra. Pogłębia on wiedzę o otaczającym nas świecie z jego perspektywy. Jeżeli zdecydujemy się zabierać go za sobą, to ma wiele zabawnych spostrzeżeń i chwali udanie prowadzone przez nas negocjacje. Latanie nim po mapie jest przezabawne, bo zasłania nam sporą część ekranu. Zostało to zauważone przez twórców i HK-47 nazywa go „tłuściochem”. Mira jest Mandalorianką, kontakt z nią wzbogaca lore gry – ma sporo do powiedzenia o swoim ludzie. Generalnie jest ok. Interesująco wygląda kwestia uczynienia z niej Jedi, bo trzeba się wczytać w dialog i uczynić to, co z nim jest podane, czyli pójść z nią w odpowiednie miejsce. Zatem choć Kotor 2 zawiera w sobie mnóstwo uproszczeń, to jednak zostało się z nim trochę miejsca na kombinowanie, quest markera tutaj nie ma. Hanharr jest po prostu kompletnie przepakowany jeżeli chodzi o walkę. Zmiata wszystko na swojej drodze. Kwestia długu Wookich i problemu niewolnictwa przybrała przy nim nieoczekiwany obrót. Kręci się ciągle po statku, tak samo jak T3-M4. Drobny szczegół, ale dla BioWare niemożliwy do spełnienia przez wiele kolejnych produkcji. Anyway – Na końcu planety spotykamy mistrza Jedi. Ten akurat to niesłychany tchórz, choć jak gramy po ciemnej stronie, to przynajmniej coś tam robi. Zawsze czułem do niego trochę sympatii, bo wyraźnie wahał się przy naszym wyroku i nie krył swojego niepokoju. Przy każdym podobnym spotkaniu możemy się od takich mistrzów czegoś nauczyć, co ma przełożenie na naszą postać. Wpływ na gameplay i rozwój postaci jest zawsze wskazany tym bardziej, że czasem nowe rzeczy są naprawdę przydatne.

View post on imgur.com

Następnie lecimy na Onderon, ale nie dolatujemy na niego. Zanim rozbijemy się na jego księżycu Dxun, możemy postrzelać z działka. Obsidian nie tylko zrezygnował z irytującej minigierki ze strzelaniem do statków z pierwszej części, ale też jak mamy możliwość postrzelania sobie, to zrobił to tak, by to nieco się od siebie różniło. Tutaj na przykład doszło poczucie manewrowania Ebon Hawkiem podczas walki. Tak mała rzecz. Doprawdy, lenistwo BioWare czasami zadziwia. Dxun jest kolejną okazją do poszerzenia lore, tym razem głównie o poprzednią wojnę – Mandalorian i Revana. Jeżeli chodzi o tego ostatniego, to jego postać została tak mocno pogłębiona i rozbudowana, że ociera się to o retcon, ale że zrobiono to bardzo umiejętnie, a niewiele w sumie było do stracenia, to zrobiono dobrze, imo. Za to postać Malaka była nie do odratowania i dostało jej się parę zgryźliwych komentarzy. Generalnie scenariusz Kotora 2 jest tak dobry, że nie tylko ma do zaoferowania ciekawą przygodę, ale też rozbudowuje mocno wątki z poprzedniej gry i jeszcze wcześniejszych wydarzeń do tego stopnia, że jest to naprawdę imponujące. Ile wysiłku musiano w to włożyć. Na Dxun spotykamy starego znajomego – Canderousa Ordo, teraz zwanego Mandalorem. Odnoszę wrażenie, że jego w grze mogłoby być więcej, tak samo jak Bao-Dura. Niemniej jest on z nami niemal do końca i jego rola w naszym queście jest znaczna. Poza tym jego upór i entuzjazm sprawia, że nie daje się zbić z tropu nawet Krei, co musi budzić respekt. W końcu przylatujemy na krótko na Onderon. Tutaj wybieramy ostatecznie stronę, po której się opowiemy. Ma to spore znaczenie w przyszłości. C&c jest tutaj wykonany bardzo dobrze – nie tylko ma wpływ na gameplay, ale konsekwencje są oddalone w czasie, a sam wybór jest subtelny, poprzez szereg mniejszych decyzji i realizację questów w taki, a nie inny sposób. Po powrocie na planetę czeka nas szturm na pałac. W zależności od wyboru strony różni się on w kilku miejscach, czasem dosyć mocno, choć nie zawsze (na przykład irytujący haker się nie zmienia :^)). Muszę przyznać, że Onderon wygląda świetnia, a walki na skyway i w pałacu są bardzo klimatyczne, tak samo na Dxun. Rewelacyjnie to wygląda. W końcu czeka nas konfrontacja z kolejnym mistrzem Jedi. Ten to nasz były mentor i spotkanie jest wyraźnie bardziej osobiste od pozostałych. Na koniec zbieramy fanty i w drogę.

View post on imgur.com

Wybierzmy się w końcu na to Dantooine. Jak już wspomniałem, można mieć szybko HK-47. W Kotorze 1 miał on kilka zabawnych kwestii i wywołał entuzjazm wśród fanów poprzedniej części, ku zdziwieniu Gaidera, co w pełni rozumiem, bo tych kwestii wiele nie było i często się powtarzały (słowo klucz dla Kota 1 – SCHEMAT). W dwójce nasz mordujący robot mógł wreszcie pokazać, jak świetna koncepcja za nim stała. Błyska on humorem, typowym dla siebie podejściem do ostatecznego rozwiązywania problemów. Jeżeli zaś zdobędziemy jego zaufanie, to przybliży nam osobę Revana. Powie choćby o tym, że Revan kazał mu zabijać podczas wojny nie tylko Manadlorian, ale też Jedi, którzy mogliby nie chcieć się podporządkować Revanowi po konflikcie. No nie sposób go nie lubić. Dantooine jest wyraźnie mniej rozbudowane od Nar-Shadaa i Onderonu/Dxun. Powierzchnia planety wygląda moim zdaniem znacznie lepiej tutaj niż w jedynce. Może nie ma bardzo rozbudowanego questa głównego, ale mamy przy jego finalizacji sporo do roboty, co cieszy. Na końcu zagadujemy do najbardziej zgryźliwego mistrza Jedi, znanego z poprzedniej części. Że też akurat on przeżył. Aha grałem tylko raz z Disciple i wydał się być ok. Myślałem, że będzie irytujący, ale dawał radę.

View post on imgur.com

Na sam koniec lecimy na Korriban. Tutaj jeszcze mniej mamy do roboty. W zasadzie lokacja dzieli się na dwie części – akademię i jaskinię. W tej pierwszej znajdziemy głównie Siona. W tej drugiej odbyć możemy niepokojącą podróż do przeszłości i przyszłości. Jest tam jedna z najcięższych walk w całej grze. Za pierwszym przejściem gry bardzo chciałem porozmawiać z mistrzynią Jedi, która miała tam polecieć. W sumie to dziwiłem się, czemu w czasie wielkiego niebezpieczeństwa leci ona na planetę tak ważną dla Sithów sama. Przecież to bez sensu. Najwyraźniej twórcy gry się ze mną zgadzali, bo spotykamy są martwą w kałuży krwi. KRWI. W Gwiezdnych Wojnach!

View post on imgur.com

Na koniec naszej wędrówki po planetach wracamy do akademii Jedi po odpowiedzi i pomoc, ewentualnie popatrzeć sobie na pustkę i wkurzoną Kreię, jak gramy Sithem :^) Jeżeli jednak będą tam mistrzowie, to ich odpowiedzi nie będą ani zadowalające, ani dla nas korzystne. Jedi w tej grze są pokazani jako ludzie, którzy podlegają emocjom, mają wątpliwości, czują strach. To o wiele więcej, niż zwykle ma to miejsce w GW. I jako ludzie czasem nie są w stanie pojąć pewnych rzeczy, nawet po tak długim czasie. Ba, w godzinie próby zdają się ślepo na swój kod, który ostatecznie prowadzi ich do zguby. Dlatego po poznaniu prawdy ciężko mi czuć do nich sympatię. A już zwłaszcza do naszego dawnego mentora. Ich podejście jest szokujące dla każdego wielbiciela GW. Owszem, wcześniej zdarzały się ciężkie momenty, ale tutaj chodzi o NAS, o NASZĄ postać, z którą się zżyło, a która została po raz kolejny potraktowana sposób chłodny, gdzie zawisła nad nią okrutna perspektywa. To potrafi zmienić punkt widzenia na wiele rzeczy i przybliżyć dylematy, z którymi Jedi musieli się mierzyć. We wpisie o Kotorze 1 wspominałem, że Jolee jest interesujący ze względu na to, jak postrzega jasną i ciemną stronę mocy. Cóż, tu CAŁA gra jest taka i między innymi dlatego jest ona taka dobra.

Kreia się od nas odłącza i kieruje flotę Nihilusa na Telos. Tam się udajemy. Czeka nas konfrontacja z Atris. Jeżeli gramy po ciemnej stronie mocy, to dowiadujemy się, że Kreia wpływała na Atris od samego początku poprzez holokrony. Po pokonaniu upadłego Jedi udajemy się na stację Telos, gdzie spotykamy dawnych sojuszników i rąbiemy sobie drogę na Ravengera. Jeżeli mamy zainstalowany mod przywracający wyciętą zawartość, to następuje misja ze zniszczeniem fabryki robotów przez HK-47. Te roboty polują na nas całą grę i atakują w wielu miejscach, coś podobnego do zamachu w Mass Effect 1 na Cytadeli, ale to było jednorazowe (niestety), a w Kotorze 2 dzieje się to często. Sama misja jest… świetna! W dodatku odnoszę wrażenie, że gameplay jest lepszy ze względu na to, że trzeba kombinować z dostępnymi środkami. Jest tutaj pełno humoru i znakomitych dialogów. Nie odniosłem wrażenia, że wrogowie mają za wiele życia. Pierwszy raz przeszedłem misję na hard bez problemu. Grunt to wziąć snajperkę, odpowiednio ją zmodyfikować pod obrażenia krytyczne i stosować strzały mierzone (?). Wizyta na Ravengerze to jedno pasmo walki, gdzie na końcu czeka nas konfrontacja z Nihilusem. A raczej z tym, co z niego zostało. Nihilusa zgubiło łaknienie potęgi, przez co stał się jej zakładnikiem, by ostatecznie upaść i przeobrazić się w okrutne narzędzie mordu. Koncepcja Sitha pożerającego wszelkie życie na swojej drodze, by zaspokoić pragnienie, którego nie da się zaspokoić, jest przerażającą i intrygującą wizją. Działa to moim zdaniem też tak dobrze dzięki znakomitemu przedstawieniu samej postaci Nihilusa, jak i paradoksalnie temu, że wiele informacji na jego temat pochodzi od osób trzecich. Gdybyśmy widzieli go często w działaniu, to mogłoby pozbawić go aury tajemniczej, niszczycielskiej siły. W starciu z nim możemy poświęcić Visas Marr. Uwielbiam tę postać, jej historię. Została ona zmuszona, by zostać Sithem, Kreia nawet kpi z niej, że nigdy Sithem nie była. Jest w niej wiele niepokoju i lęku, czemu nie ma co się dziwić. Poświęcenie jej jest bez sensu. Wprawdzie czyni to walkę łatwiejszą, ale Nihilus jest tak łatwy do pokonania, że to aż przykre, niestety. Tak samo nie podobają mi się wstawki o przyszłym Kotorze 3. Jak nie jesteś pewny powstania kolejnej części, to nie umieszczaj w grze aż tak wyraźnego odwołania :/

View post on imgur.com

Malachor V i końcówka Kotora 2. Ile było na nią narzekania. Nie dziwię się, jest to w zasadzie droga przez trash mob. Jednak nie pojmuje, dlaczego narzeka się na końcówkę Kotora 2, ale na końcówkę Kotora 1 już nie, przecież tam było nawet gorzej, bo trzeba było sobie dawać radę w falami trash moba, najbardziej leniwe rozwiązanie. Anyway, po wyrąbaniu sobie drogi przez przeciwników przy paru małych zadaniach po drodze (jak z droidem Bao-Dura i przezabawną konfrontacją G0-T0 z HK-47, to się grubas zdziwił), pokonujemy Siona i stajemy przed Kreią. Wiele zostało napisane na jej temat, zatem będzie krótko – podzielam pozytywne głosy na jej temat, jednak mam pewne zastrzeżenie – Kreia jest aż za wspaniała. W sensie, że jest bezbłędna. Owszem, na początku gry widać jej upadek jako Sitha, przez co stała się wygnaną, podobnie jak nasza postać (jeszcze raz, to nie jest żaden twist, że Kreia to Sith, wynika to z cutscenki, która może się pojawić na początku gry), ale dzieje się to w przeszłości. Podczas trwania gry nie myli się w zasadzie w ogóle. Zdaję sobie sprawę, że taki zabieg był niejako potrzebny dla odpowiedniego pokazania historii i dzięki temu scenarzysta mógł zapewnić odpowiedni komentarz, jednak nic nie poradzę, że tak przykuło to moją uwagę. Z drugiej strony jedną z głównych postaci w Annie Kareninie jest Konstanty Dmitricz Lewin, który jest przedstawiony niezwykle pozytywnie, w końcu wiele mu się udaje i jest nie sposób zauważyć, że jest Tołstoj darzył tę postać niezwykłą sympatią, jakby sam siebie w niej widział. A książka ta jest uznawana za wybitną i klasyk literatury, zatem pewnie nieco przesadzam ¯_(ツ)_/¯
*

*

*

[SPOJLERY – OFF]

Gra jest świetną przygodą w świecie Gwiezdnych Wojen i śmiem twierdzić, że fabuła w niej jest lepsza, niż w jakimkolwiek filmie z tego uniwersum. I tu może pojawić się pewien problem – dla wielu osób ta historia może być nawet ZA dobra. Nie da się bowiem ukryć, że taka stara trylogia to prosta historia z prostym przesłaniem, gdzie można odprężyć się przy jej oglądaniu i zanurzyć w świecie fantazji. Kotor 2 nie tylko opowiada dojrzalszą i lepiej przemyślaną historię, ale też trzeba się samemu postarać, by jej poszczególne fragmenty poznać. Dla wielu fanów może to iść za daleko, niestety.

Mody

Użyłem wielu modów i wybrałem te, które najbardziej mi się przydały:
1. The Sith Lords Restored Content Modification (TSLRCM) – obowiązkowy mod, przywraca wiele wyciętych rzeczy z gry, w tym quest z fabryką droidów. Ciekawostka – grałem niedawno pierwszy raz z tym modem. Po premierze gry odpowiedni mod był przygotowywany, ale trwało to wieki i straciłem zainteresowanie. W końcu inna ekipa się za to wzięła i zrobiła kapitalną robotę.
2. 4K Atton, T3M4 HD 2k, HD 2K Visas Marr, Mandalore HD Reskin, 90SK’s G0-T0 Reskin – żeby ładnie wyglądali (⌒(oo)⌒) zwłaszcza T3-M4 wygląda świetnie.
3. Bao-Dur’s Charged Armor 1.0 – zbroja dla Bao-Dura, bardzo ładna.
4. NPC Overhaul – kolejny obowiązkowy mod, praktycznie likwiduje efekt powtarzających się npctów, polecam.
5. Holowan Duplisaber – kolejny świetny mod, dodaje możliwość tworzenia swoich własnych mieczy świetlnych, wiele rękojeści do wyboru.
6. K2 Exterior Textures, Peragus OTE, Improved Peragus Asteroid Fields, TSL ORIGINS – Telos Overhaul, High Quality Starfields and Nebulas, Realistic Nar Shaddaa Skybox – gra lepiej wygląda.
7. Reshade for Kotor / TSL – gra wygląda ładniej.
8. FlawlessWidescreen – bardzo przydatne, pozwala ustawić widescreen.
Lista modów I linki do nich stąd: http://www.rpgcodex.net/forums/index.php?threads/list-of-recommended-kotor-2-mods.101494/ , zaś mod Nar Shaddaa Skybox można wziąć np. stąd: https://www.nexusmods.com/kotor2/mods/764
Jak jakiegoś moda nie ma, to wpisać nazwę w google. Używacie na własne ryzyko! Że tak powiem – u mnie działało :^)

#lisaroscontent #crpg #kotor #staregry #starwars #gwiezdnewojny

* Kotor2 – 1
* Vampire The Masquerade: Bloodlines
* Half Life 2
* Ultima Underworld
* Knights of The Old Republic
* Jagged Alliance 2
* SWAT 4
* Wasteland 2: Director’s Cut
* The Operative: No One Lives Forever
* Dark Messiah of Might and Magic
* Severance: Blade of Darkness
* Star Wars: Jedi Outcast
* Blade Runner
* Aliens vs. Predator 2
* Buck Rogers: Countdown to Doomsday
* Gra o Tron RPG
* Wizardry 8
* Betrayal at Krondor
* Alpha Protocol
* Mass Effect 3 i BioWare
* Unreal Tournament
* Jagged Alliance 2
* Legend of Grimrock 1
* NOX
* Mass Effect 2
* [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
* Ultima 1
* Aliens vs Predator 1
* [Birthright: The Gorgon’s Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
* Binary Domain
* Gra o Tron TellTale
* Mass Effect 1
* Underrail
* Legacy of Sorasil
* Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
* Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
* Star Wars: Dark Forces

** Rozgrywka a fabuła w grze
** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
** Co można nazwać grą crpg?
** O eksploracji w grach
** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje